RSS
wtorek, 06 stycznia 2009

XXIII Sesja Rady Miejskiej

Pod koniec listopada podczas XXIII sesji Rady Miejskiej ustalono nowe stawki podatków. Miejscowe opłaty takie jak podatek od nieruchomości, gruntów, środków transportu, opłata targowiskowa i podatek od posiadania psa wzrastają od l stycznia 2009. Tylko rolnicy w przyszłym roku nie będą płacić maksymalnych stawek określonych przez prezesa GUS.

Radni 27 listopada obradowali w niepełnym składzie. Zabrakło trójki radnych: Bogusława Bila, Piotra Jarzyny i Sylwestra Włoczki. Wszystkie trudne uchwały zapadały tego dnia dwunastu głosami przy sześciu przeciwnych. Opozycję do propozycji burmistrza Roberta Adamczyka stanowili radni z klubów Forum Samorządowe i SDL, oraz Zbigniew Żółkiewicz.

Sesja podatkowa

Najważniejsze uchwały jakie zapadły podczas XXIII sesji dotyczyły podatków jakie będą płacić mieszkańcy. Podatki od nieruchomości, gruntów, środków transportu podzieliły radę miejską. Propozycje burmistrza zaakceptowała większość rady, stanowiąca klub Centrum Samorządowe „Odrodzenie”. Inne zdanie miały pozostałe kluby rady.
Maksymalna polityka podatkowa jaką już w 2008 roku przyjął burmistrz Robert Adamczyk miała swoje odzwierciedlenie w propozycjach złożonych na przyszły rok. Wszystkie tzw. uchwały około budżetowe zawierały propozycje stawek na maksymalnym poziomie. Już w ubiegłym roku burmistrz Robert Adamczyk przedstawiając propozycje maksymalnych stawek podatkowych tłumaczył, że jest to jedyna droga aby zaspokoić potrzeby inwestycyjne miasta.
- „Budżet musi mieć pieniądze” - mówił na ubiegłorocznej sesji. Na maksymalnych stawkach oparł część budżetu w roku 2008. Z tą polityką nie zgadzają się dwa kluby radnych: Forum Samorządowe i SDL.

Biedni płacą najwięcej

Swoje propozycje stawek podatkowych w roku 2009 przygotowało Forum Samorządowe i Sojusz Demokracji Lokalnej. W imieniu swoich klubów przedstawili je radna Teresa Kasior i radny Remigiusz Szczęsny. Oboje też zgodnie oświadczyli na wstępie swoich wystąpień, że ich kluby są przeciwko stawkom zaproponowanym przez burmistrza Roberta Adamczyka.
- „Takie stawki podatków są niezasadne ze względu na dochody mieszkańców, które nie mieszczą się nawet w średniej krajowej”- mówił radny Remigiusz Szczęsny składając wniosek formalny o utrzymanie stawek na poziomie 2008 roku. Radny nawiązał w swym wystąpieniu do wysokości wynagrodzenia burmistrza.

- „Uważamy, że z jednej strony ustalanie dla siebie maksymalnych poborów, a z drugiej strony obciążanie maksymalnym( podatkami mieszkańców jest ze wszech miar nieetyczne” - stwierdził.
W podobnym tonie było wystąpienie radnej Teresy Kasior, która w imieniu swojego klubu zgłosiła wniosek o obniżenie proponowanych stawek.
„Podatki proponowane przez pana burmistrza powodują, że mieszkańcy bloków spółdzielczych, mieszkańcy wspólnot mieszkaniowych będą płacić taki sam podatek od nieruchomości jak mieszkańcy warszawy, Gdańska, Krakowa” - zwróciła się do radnych, przyznając, ze nie ma pewności czy czasem podatek od nieruchomości nie jest niższy w tych miastach.
- „Fryzjer w Choszcznie nie ma takich stawek jak fryzjer w Warszawie czy w Szczecinie. Z czego mają ludzie płacić te podatki?” - stwierdziła.
Dyskusji za argumentami klubów Forum i SDL nie było. Burmistrz wysokość podwyżek skwitował przykładem.
- „Podwyżka podatku od nieruchomości przy 50 metrowym mieszkaniu w skali roku to jest 1,50 złotych” - wyliczył i uciął dyskusję stwierdzeniem, że me będzie więcej w tym temacie komentował. Podsumował jeszcze jedynie uwagę radnego Szczęsnego na temat jego poborów jako nieudolną kampanię wyborczą.

Lobby rolników

Rolnicy to jedyną grupa, która nie otrzymała maksymalnych stawek podatkowych. Zamiast kwoty najwyższej tj. 55,80 złotych rada miejska na wniosek burmistrza uchwaliła stawkę 50,00 złotych za kwintal, utrzymując w ten sposób wysokość stawek obowiązujących w tym roku. Na tej podstawie wyliczany będzie podatek rolny w gminie Choszczno.
Sprawa wysokości podatku dla rolników stała się przyczyną przepychanek słownych między radnymi.
Radni klubu Forum postulowali aby „potraktować mieszkańców jedną miarą” a radny Piotr Nahorski pytał dlaczego tylko rolnicy mają szczególne przywileje u burmistrza.
Ten odnosząc się do wypowiedzi radnego stwierdził, że taka stawka została wypracowana w komisji rolnictwa rady a argumenty komisji go przekonały. Do dyskusji włączyli się radni Zbigniew Stróżyński i Krzysztof Ogonowski, którzy potwierdzili słowa burmistrza. Padła też uwaga, że każda komisja miała możliwość wypracowania swoich propozycji podatków.
W tym momencie stanowczo zaprotestował radny Remigiusz Szczęsny, stwierdzając że propozycje innych komisji rady nie zostały wzięte pod uwagę przez burmistrza.
Radnego poparła radna Kasior akcentując, że powinno się do wszystkich grup podatników podejść podobnie. W roku 2009 preferencje podatkowe będą mieli tylko rolnicy. W samej radzie miejskiej nie brakuje radnych – rolników. Krzysztof Ogonowski, Zbigniew Stróżyński to właściciele ponad 100 hektarowych gospodarstw rolnych, po kilka hektarów gruntów rolnych posiadają także m.in. przewodniczący Bogusław Szymański, Bogusław Znaczko i Sylwester Stefański.
Pytanie czy głosując za niższym podatkiem rolnym nie głosowali we własnym interesie?

Nowy cmentarz w Stawinie

Nowy cmentarz komunalny powoli staje się realną inwestycją. Burmistrz Robert Adamczyk pozyskał od Agencji Nieruchomości Rolnych cztery działki w miejscowości Stawin i Koplin. Tam docelowo usytuowane będzie nowe miejsce pochówku mieszkańców Choszczna.
Podczas ostatniej sesji radni uchwalili przystąpienie do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego cmentarza na tym terenie. To, o czym poprzednicy Roberta Adamczyka w fotelu burmistrza tylko mówili, zaczyna nabierać kształtów.
Brak miejsc na choszczeńskiej nekropolii wiadomy był od prawie dziesięciu lat. Dziś gdy wykorzystuje się wszystkie możliwe miejsca i próbuje się odzyskać stare miejsca pochówku, temat nowego cmentarza stał się szczególnie pilny.

Cena wody tajemnicą

- „Ja takiej taryfy nie otrzymałem” - odpowiedział przewodniczący rady Bogusław Szymański na pytanie radnego Piotra Nahorskiego dotyczące ustalenia cen wody i ścieków w roku 2009.
Zgodnie z ustawą o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzeniu ścieków 23 października br. minął termin złożenia przez przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne taryfy cen wody i ścieków w kolejnym roku. Przedsiębiorstwo ma obowiązek przekazania nowej taryfy wraz ze wszystkimi wyliczeniami burmistrzowi ten zaś po sprawdzeniu kalkulacji kosztów przekazuje wniosek taryfowy radzie miejskiej.
„ W następstwie tego wniosku rada powinna podjąć uchwałę w sprawie zatwierdzenia taryfy w ciągu 45 dni od złożenia wniosku. Te 45 dni mija 7. grudnia” - zauważył radny Piotr Nahorski. Ponieważ w porządku obrad w dniu 27 listopada me było uchwały dotyczącej taryfy na wodę stwierdził, że ma nadzieję iż zostanie zwołana sesja w trybie pilnym aby rada mogła zająć w tym temacie stanowisko.
W Szczecinie aby nie wejść w konflikt z ustawą zwołano posiedzenie rady w dniu 5 grudnia w trybie nadzwyczajnym.
- „Jeżeli nie będzie uchwały rady to w życie wejdzie taryfa bez uchwały rady. Jest to forma terroryzmu legislacyjnego, czyli doprowadzenie do stanu w którym rada się nie wypowiada” stwierdził.
Burmistrz nie odniósł się do pytania radnego czy otrzymał wniosek taryfowy w ustawowym terminie.

Kłopotliwe pytania

Podczas interpelacji sprawa taryfy na wodę nie była jedynym problemem poruszonym przez radnego Piotra Nahorskiego. Wrócił on do słynnej wycinki drzew w Chełpie przez byłego wiceburmistrza Bogdana Winiarskiego. Radny dociekał na jakim etapie znajdują się procedury wyjaśniające sprawę.
Zwrócił też uwagę ona bezprawne używanie przez ośrodek sportowo-wypoczynkowy nazwy „hotel”. Wskazał jako przykłady adres strony internetowej, nazwy w ulotkach i treści reklamowej.
Radny zapytał, czy dyrektor tegoż ośrodka ma świadomość konsekwencji bezprawnego używania nazwy. Wskazał, że zgodnie z artykułem 60 kodeksu wykroczeń za takie przekroczenia grozi kara ograniczenia wolności lub grzywny.
Interpelację wniósł także jego klubowy kolega Henryk Bokun.
- „Czy samochód służbowy służy tylko do celów służbowych?” - zapytał burmistrza oraz zwrócił się do przewodniczącego rady pytając czy na wszystkie wyjazdy poza teren gminy podpisuje delegacje burmistrzowi.
Bogusław Szymański odpowiedział radnemu, że tak się dzieje. Burmistrz zaś nie odnosił się do złożonych interpelacji i zapytań. Poinformował tylko, ze odpowiedzi udzieli radnym na piśmie.

Andrzej Marek Zboralski

Źródło: "Nasza Gazeta Regionalna" nr 08(72)/2008 (19 grudnia 2008)

nasza gazeta regionalna

10:03, puffcik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 stycznia 2009
Ochrona środowiska, działalność PCPR-u, sprawozdanie komendanta policji, przyjęcie kilkunastu uchwał dotyczących przede wszystkim przesunięć budżetowych, aplikowania o środki unijne na budowę dróg w powiecie oraz udzielenia pomocy finansowej pogorzelcom z Krzęcina to główne tematy XV sesji rady powiatu, która odbyła się w listopadzie br. Na koniec obrad starosta Roman Lubiniecki przeprosił publicznie Romana Naskręta.

Oczyszczalnia i inne ekologiczne zagrożenia

Ochrona środowiska w powiecie była jednym z pierwszych tematów jakim zajęli się radni podczas XV sesji. Na obrady przybył wojewódzki inspektor ochrony środowiska Andrzej Miluch.
Materiał jaki został przygotowany dla radnych w ocenie przewodniczącego Stanisława Dychy był bardzo wyczerpujący. Dlatego odrzucił on propozycję zachodniopomorskiego inspektora przedstawienia prezentacji, którą ten przygotował specjalnie na przyjazd do Choszczna.
Nie zabrakło jednak pytań ze strony radnych. Radni pytali o dzikie wysypiska śmieci, o stan jezior w powiecie, o programy z których mogą skorzystać organizacje pozarządowe.
Radny Marek Adamowicz pytał dlaczego jedni są karani mandatami w wysokości 100,00 złotych a inni 500,00 złotych na podstawie tego samego paragrafu. W odpowiedzi usłyszał, że bardzo często podstawą mandatu jest ten sam artykuł jednak szkody są bardzo różne. Ponieważ inspektorzy ochrony środowiska nie mają taryfikatora , dlatego kary wyznaczają oceniając wyrządzone szkody. Andrzej Miluch poinformował, że trwają prace nad przygotowaniem wykazu naruszeń i wysokości mandatów.
Czystość wód w powiecie bardzo interesowała radnych. Ze względu na skromne środki finansowe w ciągu roku badanych jest w województwie tylko około 15 jezior. Średnio badanie danego akwenu wypada raz na 10 lat.
W roku 2009 w naszym powiecie przeprowadzony zostanie monitoring czystości rzek. Zostanie utworzonych siedem stanowisk, gdzie monitorowane będą osady denne, osady biologiczne, czystość chemiczna wód. W ciągu roku zostanie dokonanych około 12 pomiarów na podstawie, których zostanie postawiona diagnoza.
Mówiąc o zagrożeniach dla środowiska Andrzej Miluch zwrócił uwagę na problem oczyszczalni ścieków w Choszcznie. W sierpniu br. podczas przeprowadzonej kontroli wszystkie dopuszczalne parametry były po przekraczane, we wrześniu podczas ponownej kontroli zawyżone były tylko dwa parametry.
- „Ta oczyszczalnia wymaga specjalnej kontroli. Modernizacja jest tam niezbędna” - stwierdził zachodniopomorski inspektor ochrony środowiska.

Uratowana droga

Podczas sesji została podjęta uchwała w sprawie budowy drogi Drawno – Święciechów. Zarząd powiatu wystąpił z wnioskiem do Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych właśnie na tą drogę. Jeszcze w październiku zarząd chciał jedyną w naszym powiecie drogę łączącą drogę wojewódzką z drogą krajową usunąć z wieloletniego planu inwestycyjnego. Spotkało się to z wielkim oporem mieszkańców. Zwrócili się oni z petycją pod którą podpisali się wszyscy mieszkańcy o nie odstępowanie od zaplanowanej inwestycji. O modernizację tej drogo zabiegała też od lat radna Małgorzata Buchajczyk. Nie jest to jedyna droga zgłoszona do narodowego programu. Zarząd powiatu przygotował też dokumentację na przebudowę drogi Sicko Sokoliniec – Rybaki w gminie Recz. Rada powiatu zawarła porozumienia z gminami Drawno i Recz w sprawie budowy tych dróg. Gminy będą partycypować w kosztach ich budowy.

Zasadność wyboru dróg nie obyła się bez komentarza radnych. Ku zaskoczeniu wszystkich wątpliwości miał radny z gminy Drawno.
- „Ja nie będę przeciwny tej drodze” - stwierdził radny Jan Kuźmiński. Wskazał jednakże na inne drogi np. do Dominikowa czy Kiełpina, które należałoby zmodernizować. Skrytykował też trwające prace remontowe na drodze do Święciechowa.
- „Robimy ją w tym roku i będziemy ją robić w przyszłym roku” - stwierdził.
Riposty radnemu Kuźmińskiemu udzielił radny Tadeusz Puczyński. Zwrócił on uwagą na fakt położenia drogi, który daje największe szanse na zdobycie środków unijnych.
- „Drogi Dominikowo, Jaźwiny powinny być drogami gminnymi gdyż są położone wewnątrz gminy. Nie łączą one innych gmin, aby z definicji być drogą powiatową” - stwierdził.

Pomoc czy kłopot

W związku z pożarem w gminie Krzęcin rada powiatu podjęła uchwałę o pomocy finansowej dla trzech rodzin, które ucierpiały. Przyznano pogorzelcom 10 tys. złotych zapomogi.
Z braku lokalu zastępczego w gminie na prośbę wójta Krzysztofa Żuchowskiego dyrektor SP ZOZ Janina Kmetyk podjęła decyzję o tymczasowym umieszczeniu pogorzelców w budynku dawnego ośrodka zdrowia w Krzęcinie. Znajdowały się tam bowiem puste lokale mieszkalne (kiedyś przeznaczone dla personelu ośrodka).
Fakt ten wzbudził wśród radnych mieszane uczucia. Z wielu komisji rady wypłynęły wnioski o zawarciu z gminą Krzęcin porozumienia w sprawie czasowego zakwaterowania pogorzelców.
- „Takie prowizorki są potem na zawsze” - stwierdził radny Tadeusz Puczyński.
- „Powiat nie prowadzi gospodarki mieszkaniowej, to gmina jest zobowiązana zapewnić lokal zastępczy” - dodał i zaproponował określenie w porozumieniu rocznego terminu przez który mogą zamieszkiwać tam pogorzelcy. Starosta Roman Lubiniecki przychylił sil( do opinii radnego. Potwierdził, że zarząd przygotowuje stosowne porozumienie.

Nie chcieli za darmo

Podczas interpelacji radny Tadeusz Puczyński złożył oświadczenie w którym zarzucił zarządowi działanie na szkodę majątku powiatu. W ocenie radnego powiat stracił około miliona złotych. Sprawa dotyczy działki w centrum miasta o którą zabiegał poprzedni zarząd powiatu.
- „Dlaczego powiat zrezygnował z majątku po kolumnie transportu sanitarnego. Zabiegaliśmy o to kilka lat, trzeba było dokonać tylko kosztorysu” - pytał starostę radny Tadeusz Puczyński.
Roman Lubiniecki nie zgodził się z jego argumentami.
- „Jeżeli to jest nie załatwione to jest to wina byłego starosty” - stwierdził. Starosta w dalszej wypowiedzi stwierdził, że zarząd nie był zainteresowany darowizną tej działki. Chciał ją natomiast kupić po obniżonej cenie. Gdyby powiat otrzymał ją w drodze darowizny, nie mógłby tej nieruchomości zbyć.
Zdaniem starosty remont obiektu wyniósłby około 2 milionów złotych, a co do wydania warunków zabudowy przez burmistrza to na pewno były by problemy. Sejmik województwa nie przyjął oferty powiatu i zdecydował, aby obiekty wraz z działką przekazać w drodze darowizny gminie Choszczno.

Ugoda zamiast wyroku

Obrady XV sesji rady powiatu zakończyło wystąpienie starosty Romana Lubinieckiego.
Było to publiczne przeproszenie Romana Naskręta za wypowiedzi starosty podczas sesji w dniu 30 października oraz podczas obchodów dnia seniora II października 2007 roku.
Roman Naskręt założył staroście sprawę karną o pomówienie. Podczas trwającego procesu obaj panowie zawarli jednak ugodę przed Sądem Rejonowym w Choszcznie. Oprócz zapłacenia zadośćuczynienia pieniężnego dla Romana Naskręta starosta zobowiązany został do publicznych przeprosin podczas obrad sesji za treść i formę wypowiedzi z ubiegłego roku.

Andrzej Marek Zboralski

Źródło: "Nasza Gazeta Regionalna" nr 08(72)/2008 (19 grudnia 2008)

nasza gazeta regionalna

15:03, puffcik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 grudnia 2008

W październiku br. w artykule „Wojewoda daleko od Choszczna” pisaliśmy o orzechowym biznesie jaki w naszym powiecie mają prominentni urzędnicy i politycy.

Wojewoda Andrzej Chmielewski, który przekazywał postulaty komitetu protestacyjnego rolników powiatu choszczeńskiego dla ministra rolnictwa usunął z listy punkt 11, dotyczący żądań szczegółowych kontroli na plantacjach orzecha włoskiego i gruntach odłogowanych.
Tak się dziwnie złożyło, że z siedemnastu postulatów w niejasny sposób znikł punkt 11. Do Warszawy, na biurko ministra rolnictwa nie dotarł. Dlaczego akurat ten postulat został w dziwny sposób pominięty? Kogo kryje wicewojewoda Andrzej Chmielewski? - zastanawiali się rolnicy, członkowie komitetu. Czyżby chodziło o orzechowy interes wiceministra ochrony środowiska, dawniej wojewódzkiego, zachodniopomorskiego konserwatora przyrody Michała Trzeciaka i byłego prezesa KRUS Dariusza Rohdego?

 

Biznes w granicach prawa

Dopłaty do uprawy orzecha włoskiego wprowadzono w latach 2001 – 2005 za rządów SLD.
Za hektar plantacji rolnik otrzymywał dopłatę w wysokości 1800 zł przez pięć lat. W 2007r. rząd PiS zmienił absurdalne przepisy, lecz rolnicy, którzy mieli plantacje orzecha zakontraktowane przed 2007r., cały czas dostają 1800 zł za hektar (nawet jeśli część ziemi kupili później). Dziś Ci, którzy zaczęli uprawiać orzechy po 2007r., otrzymują o połowę niższe dopłaty (880 zł.).
Nic więc dziwnego, ze tego typu „rolnictwo ekologiczne” cieszyło się popularnością – zwłaszcza wśród zaradnych polityków, czy też wysokich urzędników. Inwestycja niedroga, a przez kolejne lata beznakładowo kasuje się niemałe dopłaty. A orzech sobie rośnie, lub ... nie. Trzeba tylko zainwestować w ziemię. Najlepiej kupić ją od Agencji Nieruchomości Rolnych.

 

Marzenia ministra

Na początku ubiegłego roku ANR w Reczu ogłosiła przetarg na sprzedaż 719 ha gruntów w popegeerowskich wsiach Nętkowo i Grabowiec. By w nim wystartować, trzeba było mieć gospodarstwo na terenie gminy Recz i stałe zameldowanie w okolicy.
Maciej Trzeciak. wówczas wojewódzki konserwator przyrody w Szczecinie, dziś wiceminister środowiska z rekomendacji PO w tym przetargu kupił 206 ha. Zapłacił 1,743 mln zł, z tego na prawie 1,5 mln wziął kredyt ze specjalnej linii dla nowych rolników w Gospodarczym Banku Spółdzielczym w Barlinku.
Zaradny urzędnik już w sierpniu 2006 roku zameldował się u kolegi w Choszcznie przy ul. Jagiełły, a od rolnika w Korytowie wydzierżawił ponad 2 ha gruntów rolnych. Stając do przetargu zgodnie z literą prawa spełniał wszystkie warunki. Trzeba dodać, że w tym czasie zaczęto w agencji przygotowania do wspomnianego przetargu. Obecny wiceminister mówi, że przez lata marzyło mu się prowadzenie ekologicznego gospodarstwa, najchętniej w okolicach Drawieńskiego Parku Narodowego, a ziemia, którą kupił, leży w jego niedalekim sąsiedztwie.
Jak na razie nie ma jednak czasu na zajęcie się swoim gospodarstwem. Kariera zawodowa przytłumiła realizację „marzeń”. Posadzony na prawie 100 ha orzech jest jednak niewymagający (sam rośnie) ale za to dochodowy, a inwestycja wiceministrowi na pewno strat nie przynosi. W przyszłym roku otrzyma ponad 220 tys. złotych dopłaty za to że „uprawia” orzechy.
Maciej Trzeciak zameldowany jest w rodzinnym Nowogardzie. Cztery lata temu kupił mieszkanie w Szczecinie za 190 tys., a w grudniu 2006r. działkę pod Szczecinem, w którym na co dzień pracował jako wojewódzki konserwator przyrody. Ziemia pod Reczem nie jest jedynymi gruntami rolnymi w jego posiadaniu. Posiada on też 50 ha we wsiach Karwowo i Gostomin, które obsadził już wcześniej orzechem włoskim. Obie miejscowości znajdują się w powiecie łobeskim.

 

Rolnicy z Marszałkowskiej

Tak ich nazywają miejscowi rolnicy. Są oni rozżaleni, gdy pojawiają się na lokalnych przetargach, podnosząc ceny ziemi. Nie mają przy nich szans na powiększenie swoich gospodarstw.
- „Oni windują ceny hektara ziemi na taki poziom, że normalnego rolnika nie stać na zakup” - stwierdza rolnik z okolic Recza i wylicza jakiej musi dokonać kalkulacji aby móc normalnie gospodarować. Do żyta, pszenicy czy rzepaku dopłaty są w wysokości 300 złotych do hektara. Koszty uprawy ciągle rosną. W górę idą środki ochrony roślin, materiał siewny a także paliwo. Spada więc opłacalność produkcji. Trzeba też wziąć pod uwagę zdarzenia losowe takie jak zalania upraw, wymarznięcia czy susze, gdyż mają one ogromny wpływ na opłacalność produkcji.
W przypadku plantacji orzecha włoskiego nie ma takich zagrożeń. Zakup sadzonek i ich nasadzenie nie jest dużym kosztem, a później to już praktycznie o drzewka nikt nie dba. Dlaczego? Bo gdyby Agencja Restrukturyzacji Modernizacja Rolnictwa stwierdziła, że orzech jest nie pielęgnowany, lub zupełnie „wyginął” to taki rolnik dostałby o 20% mniejszą dopłatę, czyli i tak około 1500 zł za hektar. Można powiedzieć, że „rolnicy z marszałkowskiej” nie sieją, nie orzą, a zbierają.
Trudno się dziwić rozgoryczeniu rolników. A ich protesty nie znajdują żadnego odzewu ze strony władz.

 

W zgodzie z prawem?

Zaradność ministra Trzeciaka czy też byłego prezesa KRUS Dariusza Rohde (który w ten sam sposób został „plantatorem” orzecha) nie łamie obowiązującego prawa. Pojawiają się inne pytania. Czy dobrze uposażeni państwowi urzędnicy powinni prowadzić taką działalność? Czy jest to etyczne? Czy dostęp do informacji o przygotowywanych zarządzeniach nie umożliwia sprytne ich wykorzystanie? Jak odnieść się do działania w/w urzędników, którzy zmieniają miejsce zamieszkania na okres kilku miesięcy (nie łamiąc prawa), podpisują na krótko przed przetargiem umowy na dzierżawę dwóch hektarów i uzyskują takie same prawa jak rolnicy zasiedzieli na danym terenie od zakończenia wojny. Nikt później nie sprawdza czy dalej mają stałe zameldowanie na danym terenie, co dzieje się z ich wcześniejszą dzierżawą gruntów. Po sprzedaży ziemi nikt ich nie kontroluje. Zakładają intratne plantacje, podpisują stosowne umowy i zaczynają inkasować pieniądze. Ciekawe co będzie się działo z plantacjami orzechów po zakończeniu okresu dopłat? A może znowu będąc u steru władzy wpadnie do głowy lub do ucha pomysł na nowy intratny biznes.
Wiceminister Trzeciak może spać spokojnie. Jego koledzy partyjni mają o nim bardzo dobre zdanie. Będący ostatnio w Choszcznie poseł PO Paweł Suski, podczas spotkania w ChDK bardzo chwalił kompetencje i pracowitość wiceministra.
No cóż jako zachodniopomorski konserwator przyrody zachował swoje wysokie stanowisko w urzędzie wojewódzkim przy trzech opcjach politycznych. Zatrudniony przez SLD, dzielnie wytrwał przy PIS-ie, a za rządów PO otrzymał awans do ministerstwa. No cóż elastyczny człowiek i do tego z głową do interesów.

Andrzej Marek Zboralski

Źródło: "Nasza Gazeta Regionalna" nr 08(72)/2008 (19 grudnia 2008)
Oryginalny tytuł: "Orzechy ministra"

nasza gazeta regionalna

17:48, puffcik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 grudnia 2008

Coraz bardziej przyzwyczajamy się do marnowania „cudzych” pieniędzy. Było tak za „komuny” gdy o mieniu państwowym mówiło się że to niczyje, ale występuje to także dzisiaj, gdzie środki unijni lub dotacje rządowe traktowane są jak prezenty, które spadły z nieba. Dzieje się tak niestety coraz częściej z naszymi lokalnymi pieniędzmi.

20 listopada br. w trybie pilnym została zwołana sesja rady miejskiej w Choszcznie. Radnych oraz sołtysów i przewodniczących rad osiedli zawiadomiono o posiedzeniu telefonicznie dzień wcześniej. Powód nagłej decyzji – konieczność podjęcia uchwały w sprawie przystąpienia do przebudowy ulicy Zielnej w Choszcznie celem ubiegania się o dofinansowanie inwestycji z Narodowego Programu przebudowy Dróg Lokalnych. Termin składania wniosków upływał dnia następnego.

Na kilka godzin przed sesją rady wojewoda ogłosił, że nie jest wymagana uchwała rady, wystarczy do wniosku załączyć tylko jej projekt. mimo że do sesji było jeszcze kilku godzin przewodniczący rady nie spróbował odwołać, jak się okazało, nie potrzebnych obrad. Sama sesja trwała niecałe 5 minut. Po niej tradycyjnie wszyscy otrzymali koperty z wypłaconą dietą za udział w posiedzeniu rady. Kosztowało to nas – podatników ponad 5 tysięcy złotych. Czy nie warto było pokusić się o zaoszczędzenie tej kwoty? Przecież skoro można było radnych wezwać na sesję telefonicznie, to pewnie można by było ich odwołać w ten sam sposób.

Najbardziej jednak wstrząsnął mną widok radnych, wybrańców tej gminy, w większości ludzi nie biednych, którzy bez mrugnięcia okiem pobierali swoją „zapracowaną” dietę. Nikt nie zaproponował aby na przykład te pieniądze przeznaczyć na społeczny cel – zbliżającego się Mikołaja dla biednych dzieci czy choćby np. na wspomożenie zakupu protezy dla Zbyszka, o którym pisaliśmy w poprzednim numerze.

Całe szczęście że sesja trwała tak krótko, to chociaż zaoszczędzono na kawie i ciasteczkach.

Andrzej Marek Zboralski

Źródło: "Nasza Gazeta Regionalna" nr 08(72)/2008 (19 grudnia 2008)
Oryginalny tytuł: "Nonszalancja, czy pazerność?"

nasza gazeta regionalna

17:06, puffcik
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 grudnia 2008

Od pewnego czasu mieszkańcy Choszczna oglądający retransmisje obrad rady miejskiej zwracali uwagę na zastawione stoły obrad filiżankami, talerzami z ciasteczkami. Nasza redakcja w tej sprawie otrzymała kilka uwag od czytelników. Wszystkie były w podobnym tonie. Naszym czytelnikom nie podoba się „biesiadowanie” podczas obrad. Co niektórzy są nawet zdania, że takie zachowanie radnych ich obraża.

- „Czy w miejscu gdzie jest stanowione prawo można zachowywać się jak u cioci na imieninach?” - takie pytanie zadał pan Henryk S. w swoim liście do nas.
- „Na sali sądowej sędzia nie popija kawy i nie przegryza paluszków wydając wyrok” - napisał.

No cóż posłowie, senatorowie podczas obrad parlamentu nie zasiadają przy zastawionych stołach. Nie mają przed sobą termosów z napojami nawet wtedy gdy ich obrady trwają bardzo długo. Podobnie obradują radni sejmiku wojewódzkiego. W Choszcznie zapanowała zupełnie inna moda. Obrady radnych zarówno miejskich jak i powiatowych odbywają się przy zastawionych stołach. Jak by tego było mało to podczas sesji powiatowych radnych obsługuje młodzież, która wcielając się w role kelnerów podaje co trochę kawę czy herbatę. To już chyba przesada.

Źródło: "Nasza Gazeta Regionalna" nr 07(71)/2008 (14 listopada 2008)
Oryginalny tytuł: "Obrady i ciasteczka"nasza gazeta regionalna

11:16, puffcik
Link Dodaj komentarz »

List do redakcji NGR

My Mieszkańcy bloku przy ul. Mur Południowy 1 żądamy o podjęcie zdecydowanych kroków w  "odplewieniu" naszego bloku, klatek i terenów przyklatkowych od grupy młodzieży 14-16 lat, a pochodzących z choszczeńskiego gimnazjum. Dzieci te palą papierosy, plują, śmiecą, klną, terroryzują mieszkańców bloku. Zachowują się agresywnie na zwracane im uwagi.
Żądamy więc od zarządu spółdzielni mieszkaniowej, od policji i od dyrekcji gimnazjum natychmiastowych i zdecydowanych działań.
Jeżeli sytuacja się nie zmieni wystąpimy z pismem do burmistrza i kuratorium oświaty o odwołanie dyrekcji gimnazjum, która nie radzi sobie z wychowaniem i dyscypliną swoich uczniów.

Źródło: "Nasza Gazeta Regionalna" nr 07(71)/2008 (14 listopada 2008)nasza gazeta regionalna

11:09, puffcik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 listopada 2008

Wybory w Drawnie

Drawno czekają wybory uzupełniające do rady miejskiej bowiem z mandatu zrezygnowała radna Ewa Miłaszewska. Wybory odbędą się 9 grudnia. Zarejestrowały się trzy komitety wyborcze, które będą rywalizować o mandat.
Dwa z nich związane są z wiceprzewodniczącym rady powiatu Janem Kuźmińskim. Komitet wyborczy Heleny Przybylskiej to komitet siostry radnego Kuźmińskiego. Z jego ramienia ona sama będzie walczyć o mandat. Drugi komitet założyła córka radnego, Agata Słodkowska. Z ramienia tego komitetu o mandat ubiega się Marian Wróbel. Konkurencją dla rodziny Kuźmińskich jest komitet wyborczy Forum Obywatelskie, który wystawia jako swoją kandydatkę Agnieszkę Wiśniowską.

Nominacja proboszcza

Proboszcz parafii pw. Narodzenia NMP w Choszcznie otrzymał decyzją arcybiskupa metropolity Zygmunta Kamińskiego nominację na kanonika gremialnego Kapituły Myśliborskiej. Nie jest to jedyna nominacja związana z naszym miastem. Ksiądz Grzegorz Kaszak został natomiast mianowany kanonikiem gremialnym Kapituły Katedralnej w Szczecinie.

Zmiany kadrowe w gminie

W ciągu ostatnich miesięcy zaszło kilka zmian kadrowych w samym Urzędzie Miejskim jak i w jego jednostkach. Połączono dwa wydziały urzędu - informatyczny i promocję. Nominację na naczelnika tego wydziału otrzymał Robert Marciniak. Z Ośrodka Sportowo-Wypoczynkowego odeszła pełniąca obowiązki dyrektora Barbara Nahorska. Rozpisany konkurs na dyrektora tej jednostki wygrała Edyta Marciniak pracująca wcześniej jako kadrowa UM.

Nowy dyrektor Parku

Tadeusz Kohut nie jest już dyrektorem Drawieńskiego Parku Narodowego. Został odwołany po ponad 18 latach pracy na tym stanowisku. Był pierwszym dyrektorem parku od momentu jego powstania. Obecnie obowiązki te pełni Ireneusz Lewicki, który był dotąd związany z Wolińskim Parkiem Narodowym.

Recz bez zastępcy burmistrza

Burmistrz Recza Józef Romanowski rozstał się ze swoim zastępcą Aleksandrem Jałowieckim. Od prawie miesiąca jednak wiadomym było, że znajdzie on zatrudnienia w starostwie powiatowym. Przyszykowano mu posadę kierownika wydziału administracyjno-gospodarczego. Konkurs na to stanowisko to ponoć tylko formalność. Powszechnie wiadomym było, że od kiedy były wiceburmistrz wstąpił do PSL-u został roztoczony nad nim partyjny parasol ochronny.

Andrzej Marek Zboralski
 
Źródło: "Nasza Gazeta Regionalna" nr 07(71)/2008 (14 listopada 2008)nasza gazeta regionalna

 

09:14, puffcik
Link Dodaj komentarz »
Podczas czerwcowej sesji rady powiatu wicestarosta Lesław Śliżewski wyliczył szereg brutalnych inwektyw które jak to określił: „mógłbym użyć pod adresem radnego Tadeusza Puczyńskiego”. Ta wypowiedź zbulwersowała wiele osób i stała się przyczynkiem do dyskusji o kulturze politycznej naszych radnych.
sobota, 19 lipca 2008

Zarobki miesiączne brutto po podwyżkach (od 1 stycznia 2008):

  1. Burnistrz Choszczna - 11 700 zł
  2. Burmistrz Pełczyc - 11 080 zł
  3. Burmistrz Drawna - 11 000 zł
  4. Starosta Choszczeński (podwyżka od 1 maja 2008) - 9 972 zł
  5. Wójt Krzęcina - 8 010 zł
  6. Burmistrz Recza - 7 680 zł
  7. Wójt Bierzwnika - 7 570 zł
(Dane pochodzą z dwutygodnika "Nasza Gazeta Regionalna", "Świat się kręci wokół pieniędzy", 15 lipca 2008)

O wysokości zarobków decydują rady gmin - dla burmistrzów i wójtów, a dla starosty - rada powiatu. Oni najlepiej wiedzą jak ciężko pracują nasi włodarze pro publico bono.
11:11, puffcik
Link Dodaj komentarz »